Po dramatycznych przygodach dotarliśmy (Wojtek i ja) do Gryfina z prawie 2 godzinnym opóźnieniem.
Tego dnia nie farciło nam od poczatku. Najpierw nie działały bankomaty wiec musielismy wrócic sie po inne karty, potem tankowanie paliwa i dmuchanie kół, potem okazało sie ze zapomnialem sprzetu do plywania wiec znow wracalismy do Dobrej. Wreszcie w Gartz, majac basen na wyciagniecie reki, okazalo sie ze most jest zamkniety !!! ... masakra. Ale nie poddalismy sie. Wrocilismy do Polski i stara trasa przez wiochy dotarlismy na basen - razem tylko 70 km ...
Przeplynelismy po 60 długosci (1500m) w okolo 45min. Udalo mi sie bez trudu utrzymac oddech na 3. Nie koziolkowalem jednak. Wojtek mowil ze po 20 dlugosciach oddychal juz na 2. Potem rower, trasa Gryfino-Dolna Odra-Widuchowa-Dolna Odra-Gryfino, 40km w 95min. Wiał silny boczny wiatr. Zdecydowanie kluczowy w triathlonie jest rower, jako dyscyplina i jako sprzet. W plywaniu i bieganiu zawodnik nie jest az tak zalezny od sprzetu. Ciezko bylo mi nadazyc za Wojtkiem, ale wydawalo sie ze nie jest zle i ze bieg to bedzie deser. Pierwsze kroki biegu okazaly sie jednak bardzo ciezkie. Nie bylo "z czego" biec. Oddech okey, a nogi jak z waty - nowa nieznana wczesniej wartosc. Ostateczenie przebieglismy te 10km w 48 minut.
Ponizej moje przemyslenia na temat traithlonu, ktore urodzily sie glownie podczas tych 10km:
- bezwzglednie trzeba miec dobry rower szosowy,
- koniecznie trzeba jezdzic 100 i wiecej km na raz podczas treningow rowerowych,
- koniecznie trzeba robic treningi łączone i to we wlasciwej kolejnosci stopniowo zwiekszajac odleglosci, a triathlon olimpijski jako trening weekendowy tak czesto jak sie uda.
Nasze wyniki:
pływanie - 1.500 m - 45 min
rower - 40.000 m - 95 min
bieg - 10.000 m - 48 min
2 słowa o strefach zmian, istny kabaret, latanie z golymi dupami po parkingu wokol auta. Z basenu wychodzilismy w samych kapielowkach, pani pytala co sie stalo ... Zarcie, picie, szczanie, wszystko zajelo mase czasu. Zaluje ze nie mialem aparatu. Podziw dla Wojtka za ilosc zgromadzonego sprzetu. Starczyloby dla kilku osob. Piec reklamowek i wielka torba podrozna, o kocu nie wspomne. Wojtek zabral ze soba wszystko.
J


