Naprawdę dobry ten mój rower, zobaczcie jaką prędkość na nim wykręciłem. Przypuszczam, że było to w dół Piotra Skargi.
Przy okazji, nic nie podziałam z wami w weekend ze względów rodzinnych. Będę tęsknił za to.
piątek, 26 października 2012
niedziela, 21 października 2012
2012.10.21 - weekend, część druga
Frekwencja zapowiadała się lepsza, ale Wojtek skorzystał ze swojej zapowiedzi na sobotnią noc, a Mirek wykręcił się bolącą nogą, choć pewnie po prostu nie kupił obejmy do siodełka.
Więc o 7:01 (sorry za spóźnienie) czekał już na mnie tylko Piotrek. Pojechaliśmy prosto po asfalcie, bo jeszcze ciemno było, dopiero później zaczęliśmy kluczyć po lesie. Pogoda super, widoki piękne, mgła i słońce-super kombinacja. Zobaczcie co straciliście i weźcie się w garść na przyszłą niedzielę - jest tylko jedna w tygodniu!
Więc o 7:01 (sorry za spóźnienie) czekał już na mnie tylko Piotrek. Pojechaliśmy prosto po asfalcie, bo jeszcze ciemno było, dopiero później zaczęliśmy kluczyć po lesie. Pogoda super, widoki piękne, mgła i słońce-super kombinacja. Zobaczcie co straciliście i weźcie się w garść na przyszłą niedzielę - jest tylko jedna w tygodniu!
sobota, 20 października 2012
2012.10.20 - weekend część pierwsza
Czy u was też tak jest, że tydzień się toczy od weekendu do weekendu? Ja przynajmniej bardzo czekam na poranne bieganie w sobotę i rower w niedzielę. Dziś zespół bardzo zacny w składzie: MPG, WP, AT, AP i J udał się w las, Wojtek biegł za nami długo, aż go zaczęliśmy wkurzać, więc się odłączył. Alina jak zwykle nie do zamęczenia, U Mirka widać było niesmak w czasie biegu po drodze, ale bolesny upadek chyba go ukontentował.
Jutro, jak już pisałem, rower, MTB, o 7:00 spod parkingu na Szczecińskiej. Ma być sucho, ale mgliście i chłodno - 10 stopni. Ubrać się.
Jutro, jak już pisałem, rower, MTB, o 7:00 spod parkingu na Szczecińskiej. Ma być sucho, ale mgliście i chłodno - 10 stopni. Ubrać się.
piątek, 19 października 2012
Weekend za pasem
Jutro na pewno świetny bieg od 7:30, około 90 minut (Wojtek może dobiec żeby się wyszumieć), a w niedzielę rower. Pogoda ma być piękna, trochę więcej chmur w niedzielę. Meldować się. MT i BBL również zaproszeni. Jarek, last but not least, ma zawsze otwarte zaproszenie.
sobota, 13 października 2012
środa, 10 października 2012
Plan an weekend 13-14.10
W sobotę bieg 60+ minut (ja odpadam po 60 minutach) w zwykłym miejscu o 7:30. Nastawcie budziki.
W niedzielę rower, gdzie i dokąd, ustalmy w sobotę, zaczynamy o 7:30.
W niedzielę rower, gdzie i dokąd, ustalmy w sobotę, zaczynamy o 7:30.
niedziela, 7 października 2012
2012.10.07 - Robert miał rację...
...co do błota: wprawdzie, gdybyśmy chcieli, dałoby się przejechać tylko wilgotnym kołem całą naszą trasę, omijając pewne miejsca, ale błoto i gęste krzaki działają na nas jak magnes - wtedy można się pożegnać z jazdą a więcej prowadzenia i przenoszenia. Dziś było wyjątkowo ciężko, bo rowery z błotem poupychanym we wszystkie zakamarki zrobiły się cięższe o dobre 2 kg, koła się nie kręciły, nogi grzęzły... Cud, miód. Ale w przyszłą niedzielę wolałbym, żeby nasza średnia prędkość nie wyniosła 9kmh, ale bliżej 20kmh. Dziś najgorszy kilometr to było 30 minut rzeźbienia w g#wnie błocie. Absolutny rekord! Poprzednio, w krzakach spędziliśmy zaledwie 26 minut nad jednym kilometrem.
A foty, i owszem, udały się.
Odwiedziliśmy wieżę Bismarcka, zadrzewione już tarasy widokowe poniżej wieży, błota skolwińskie, no i dzikie grusze i jabłonie (zapakowaliśmy trzy pełne plecaki owoców). Mirek pokazał nam też geodezyjny punkt referencyjny, więc nie ma żadnego wytłumaczenia na nasze błądzenie po błocie - to było celowe. Pokazał też gdzie leży zakopane ciało, dziwnie przymykając oczy mówiąc o tym.
Przyszła niedziela? Nie mogę się doczekać!
A foty, i owszem, udały się.
Odwiedziliśmy wieżę Bismarcka, zadrzewione już tarasy widokowe poniżej wieży, błota skolwińskie, no i dzikie grusze i jabłonie (zapakowaliśmy trzy pełne plecaki owoców). Mirek pokazał nam też geodezyjny punkt referencyjny, więc nie ma żadnego wytłumaczenia na nasze błądzenie po błocie - to było celowe. Pokazał też gdzie leży zakopane ciało, dziwnie przymykając oczy mówiąc o tym.
Przyszła niedziela? Nie mogę się doczekać!
sobota, 6 października 2012
2012.10.06 - podwójnie samotna sobota
Mirek, dzięki, że do mnie zadzwoniłeś wczoraj, bo przypomniało mi się coś ważnego, a że nie przyjechałeś do lasu to już szczegół ;) Odkupisz swoją winę inaczej.
Pogoda ch*jowa jak rzadko, więc samemu średnio mi się chciało biegać. Zdołałem wytrzymać w mokrym lesie tylko 51 minut. Za to oklaski dla Wojtka, który zaczął o tej samej porze co ja, ale na Szczecińskiej. WTF?! Jakoś się nie dogadaliśmy.
Prognoza na dziś to deszcz, ale tylko do 18:00, więc potem już będzie przesychać. Jutro ani śladu deszczu i trochę cieplej.
Więc rower pozostaje ważny. Spotkajmy się koło kościoła na Szczecińskiej i pojedźmy do wieży Bismarcka, MPG potem poprowadzi nas w stronę Skolwina!
poniedziałek, 1 października 2012
wtorek, 02-10-2012
MPG "zaginął" gdzieś podczas weekendu, Alina ostre, rzec by można hardcorowe biegi rozpoczęła, brawo Alina 33 km to jest już kawał dystansu.
Ja spokojnie, (Adam jeszcze spokojniej o Grubym nie wspominając:)), sobota 18 km - bieg z całkiem dobrą szybkością, niedziela to popołudniowy MTB - też ma swój urok, tempo lepsze niż zwykle, można też się uczyć "bezczelności" od dzików, które dopiero po drugim i trzecim "wezwaniu" schodzą z drogi,
Jutro 6.15 z podbórzańskiej,
środa to samo lub basen o 7.15,
czwartek 6.15 bieg,
piątek basen 7.15
W
Ja spokojnie, (Adam jeszcze spokojniej o Grubym nie wspominając:)), sobota 18 km - bieg z całkiem dobrą szybkością, niedziela to popołudniowy MTB - też ma swój urok, tempo lepsze niż zwykle, można też się uczyć "bezczelności" od dzików, które dopiero po drugim i trzecim "wezwaniu" schodzą z drogi,
Jutro 6.15 z podbórzańskiej,
środa to samo lub basen o 7.15,
czwartek 6.15 bieg,
piątek basen 7.15
W
Subskrybuj:
Posty (Atom)

