środa, 22 grudnia 2010

22 12 10 part two

Ktos mowil ze trasa glebokie - UM - glebokie to 12,5km. Mi wyszło 12,1.
Prawie cala trasa jest juz oswietlona, droga mimo ze odsniezona, to jednak dosc ciezka, co widac po czasie.
Jutro lecimy z MPG o 7.45, sam nie wiem czemu az tak wczesnie.
 
J

stara dobra WSMka

Nowa doktryna, choć w założeniu spokojna, potrafi tez zaskakiwać. Miast do Gryfina trafilem na WSMke o 12.35, a tam marazm i tesknota za klientem.
Promocja po 8zł i to non stop - klient nasz pan. No to chlup, pokąpałem się 45 minut. Zaraz lece (tez inaczej niz zakladalem) 12.5 km. Jutro jeszcze bieg z rana (moze z MPG, a moze kilka kolek wokol Glebokiego - chcialbym ze 4) i na tym koniec, po sniadaniu wyjazd na swieta i sport nad morzem.
 
J

wtorek, 21 grudnia 2010

21 12 10 wtorkowy 1/2 maraton

Rozminelismy sie rano z Majonezem. Od samego poczatku wszystko wymykało mi sie z rak, zamiast na biegi pojechalem do Shwedt.
Uciekajac sie do nowej doktryny postanowilem wiec dzis nic nie robic. Pogoda piekna. Wyciszylem telefony i postanowilem sobie pobiegac troche dluzej. Czuje sie troche wyposzczony biegami ponizej 10km. Pogonilem z domu przez las w kierunku Glebokiego. W lesie sniegu jak na Masakrze, bylo ciezko. Za to nad jeziorem calkiem niezle, wiec okrazylem je zwawo dwa razy. Potem wrocilem droga do domu. Slad urywa sie gdzies w polowie 20km (telefon od ciotki i rozladowanie komorki). W zapisie brakuje okolo 1300m.
 
Wczoraj odwiedzilem strone rajdu dookola Polski. Organizator ten sam co Nocnej Masakry. Rajd szosowy, 3200km jazda non-stop w 10 dni.
Przyznam ze wrazenie zrobilo to na mnie co najmniej takie jak Ironman, a moze nawet wieksze. Ogladalem zdjecia, czytalem relacje ... polecam.
 
Jutro przed poludniem planuje basen w Gryfinie (dla urozmaicenia wszystko zgodnie z nowa doktryna) i krotki bieg 11.400 m wieczorem.
 
J

poniedziałek, 20 grudnia 2010

20 12 10

Dzis WDS i 80 x 25m.
Człowiek moze przyzwyczaic sie do wszystkiego.
Zaczyna mi sie podobac na WDSie, obsluga juz mnie rozpoznaje, jest calkiem milutko.
Jutro bieg okolo 8.00 z Podborzanskiej.
 
Uczestnikow zabawy sylwestrowej prosze o zglaszanie potraw
 
J

niedziela, 19 grudnia 2010

MASAKRA

Cóż to była za wyprawa. Są już nawet wyniki. Górka Adama dojechala jako II drużyna. Tak dobra lokate, przy tak niewielkim wysiłlku, zawdzięczamy oczywiscie konsekwentnie stosowanej nowej doktrynie - najważniejsze nie szkodzic. Nasza Masakra ma sie tak do tej Nocnej tak, jak Gwiezdne jaja do Gwiezdnych wojen. Kto oglądał ten wie o co chodzi.
 
Mapka do obejrzenia tu 
Pooglądajcie sobie ślad na maksymalnym zumie, fajnie wygladaja miejsca gdzie obsesyjnie wrecz szukalismy pktow, szczegolnie przy jez, cichym.
Zdjęć mam bardzo dużo. Trzeba bedzie urzadzic jakiś pokaz.
Będzie o czym dyskutować przy gorzkiej żołądkowej.
Każdy z nas ma pewnie wiele przemyśleń po tej wycieczce.
Nabrałem chęci na porządną rowerową wyprawę i na ten temat chetnie sobie z Wami pogadam.
Dziekuję wszystkim za wspólna zabawę.
 
J 
 
 
 
 

piątek, 17 grudnia 2010

17 12 10

MPG i jego auto dzis zaniemogli.
Plywalem sobie na WDSie sam.
W szczytowym momencie byly az 3 osoby na basenie.
Woda cieplutka.
Pokonalem 80 dlugosci.
Jutro masakra.
 
J

czwartek, 16 grudnia 2010

16 XII 10

Dzis sniegowo, ale i tak o wiele lzej niz wczoraj, bo glowne dukty sa rozjezdzone. Facet Patrolem robi dobra robote.
Poza duktami troszke gorzej, moglismy posmakowac troche zimy brodząc w kopnym śniegu. MPG dzis byl wyjatkowym maruderem, odsniezalem trase przed nim jak moglem rozkopujac snieg na boki. No i nazbierało sie tego prawie 8km. Trasa wyszla jak widać. Zdjecia ladne.
 
Na koniec Mirosław zacząl podmarzać. Ciezko bylo wydobyc klucze z jego tylnej kieszonki. Dobiero dzganie kluczem po tylku uwolnilo zawiniatko.
 
J

środa, 15 grudnia 2010

15 XII 10

Sniegu miejscami na otwartym terenie ponad kolana. Przedzierałem sie strasznie dlugo. MPG nie biegal. GPS'a nie mialem a szkoda. Jutro atakujemy las o 8.15, Bedziemy sie trzymac glownych duktow. Gdzie indziej nie ma szans. A teraz jade zaatakowac WDS ... napisze wieczorem czy sie udalo.
 
J
 
ps.
Sie udalo. Bylo fazowo z wejsciem. Przybylem na WDS o 18.35. Dowiedzialem sie ze od 19.00 beda wolne 3 tory (tlusta baba w kasie ta sama co rano). Poszedlem wiec do szatni na odziez wierzchnia, troche pogapilem sie na plywajace nakrecane rybki (malolaci plywajacy bez ustanku w te i we w te, co ciekawe ze bez okluarow) i o 18.45 poprosilem  o bilet. W odpowiedzi uslyszalem pyskowke: przeciez mowilam ze od 19.00 ... na nic zdaly sie moje tlumaczenia ze zanim sie rozbiore i wejde do wody to bedzie 19.00. Za kare Pani wyszla z kasy i udala sie do batonomatu ustawionego naprzeciw jej kanciapy kupic sobie prince-polo. Zajelo jej to kilka minut, a mnie uspokoilo kompletnie. O 20.00 musialem byc po Ole w szkole tanca, udalo mi sie machnac 1500m. Zaczynam odczuwac przyjemnosc z poddawania sie rezimowi obslugi na WDSie.

wtorek, 14 grudnia 2010

14 XII 10

Dystans krótki, tempo niskie, a mapa zakręcona jak baranie rogi. Ale nie dajcie się zwieść, wcale nie było łatwo. Śniegu miejscami sporo, a i górek nie omijaliśmy, raczej przeciwnie, wybieraliśmy co bardziej strome. Dzień zaczeliśmy od godziny uczciwego treningu, powiedzmy że siłowego.
 
Czerwony pomazaniec to MPG, wersja zimowa tzw. Stalingrad.
 
J

poniedziałek, 13 grudnia 2010

13 12 10

Ja juz dzis plywalem na WDSie. Przez dluzszy czas sam jeden. W miedzyczasie pol godziny naprawialem sobie okulary ktore najpierw sobie sam popsulem. Mimo to swoje wyplywalem. Nowa doktryna mowi spiesz sie powoli. Okulary nie wytracily mnie z rownowagi. A na Wdsie coraz lepiej. Przy mnie baba z szatni sztorcowala klientow o buty ze nie bierze na przechowanie, a na pytanie czemu pyskowala: nie bede sie tlumaczyc. Fajnie, naprawde zaczynam to lubic.
 
Jutro lecimy z MPG o 8.15
Zglosilismy sie z Wojtkiem na Nocna Masakre A wszystko to za sprawa BBLa, upil nas i namówił. No to bedzie masakra.
 
J

niedziela, 12 grudnia 2010

szalony weekend

Cieżki był ten weekend. Chyba z tego wlasnie powodu dzis nie biegałem.
Ola miala urodzinowe przyjecie. Przez dom przewinelo sie mnostwo osob. Malych i duzych.
Aparacik utrwalil kilka ciekawych scen. Oto one. Niektore zdjecia nie nadaja sie do publikacji (!) a niektóre na wyrazne rzadanie osob na nich utrwalonych musielismy wykasować.
 
Do tej pory zastanawiamy sie czyje to są stopy? Czy należą do jednej i taej samej osoby? :-)
 
J
 
 

2010 12 12 - grudniowy weekend

Dziś czuję się zdradzony potrójnie: mój koleżka zaspał, czego trochę się spodziewałem, ale nie przyszli też Jarek i Bąbel. Był tylko Mirek, Jaga, dziadek z parasolem i jeszcze facet pchający rower i pachnący ogniskiem. Poza tym, chyba rzeczywiście całe miasto śpi.
Wczoraj 9,15, dzisiaj 9,3km. Wczoraj 6:31, dziś 6:16/km.
A

czwartek, 9 grudnia 2010

9 12 10

mapa mojego dzisiejszego biegu  (II modyfikowana od tylu)
dopadalo sniegu. ciezko bylo bardzo. na Gorce Prawdy mialem tetno chyba ze 200. a mialo byc lekko. chcialem wiec poleciec II i wbic na Gorke, wtedy przypomniala mi sie II modyfikowana od tylu i polecialem. Las nie odsniezony, sniegu juz sporo, a tam gdzie udeptane to nierówno i nogi uciekaja. zmachalem sie okrutnie.
 
Jesli chodzi o piatkowy basen  to ide rano okolo 8.00 na WDS - jesli nie wejde to o 12.35 bede na WSM
 
sobota i niedziela krzaki 8.00

środa, 8 grudnia 2010

2010.12.08 - pozne bieganie

Dzis mi sie dzien ulozyl tak, ze bieganie wyszlo na sam koniec. Ale za to udalo sie: 11,5km w przyjemnym tempie 5:55.
Proponuje jakis powazny basen w piatek: ja ide znow na dwie godziny kolo poludnia-160 dlugosci. Kto jeszcze?
A.

8 12 10

Moj balastowy (MPG) zaniemógł. Choroba go dogania - tak napisał. Mnie też od kilku dni pobolewa i swędzi w układzie oddechowym. Postanowiłem zwalczyć to troche szybszym truchtem na mrozie. Pomyślałem sobie ze pobiegne to samo co poprzedniego dnia z MPG i zobacze jaka będzie róznica. Warunki identyczne, nawierzchnia tez, a róznica w tempie prawie 1,5 minuty na kilometr, choc i tak bez rewelacji. Pocieszam sie ze miejscami naprawde bylo ciezko ze wzgledu na snieg i nierownosci.
 
J

wtorek, 7 grudnia 2010

7 12 10

Dzis pobieglismyz MPG leciutka traske. MPG osłabiony - tak sie przynajmniej sam zdiagnozowal.
Mapke można zobaczyć tu. W sumie pokonalismy niecale 10km w 65 minut. Bylo bardzo przyjemnie.
Ten rozmazany kształt na fotach to wlasnie pedzacy niczym husky przez zaspy Miroslaw.
Jutro powtarzamy. O 8.15 rzecz jasna.
 
J
 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

6 12 10

Nowej doktryny złamać nie sposób. Starałem się jak mogłem. Zabrakło sprzymierzeńców, Adam chory, Wojtek gruby i leniwy (ale ładny), nikt nie chciał iść na basen rano.
Ambitnie nastawiłem budzik na 5.00 ale nie dałem rady się podnieść. Moze to dlatego, że latałem w nocy po domu i obżerałem się piernikami popijając mlekiem. Na nic zdały się przkonywania że św Mikołaj woli jajecznice i martini ze spritem. Woda chłodna, ludzi malusio.
 
Jutro biegniemy z MPG o 8.15. Może ktoś dołączy?
 
J  

niedziela, 5 grudnia 2010

2010 12 05 - fotki







Powrót Pyzy na polskie dróżki oraz niedziela 5.12.10

 
Nie, nie, to nie pomyłka, ani nie księżyc w pełni. To nasz Szempion tylko trochę utyty. Ładny, okrągły i czerwoniutki (tętno spoczynkowe 120).
Aura świetna, zdjęcia wyszły bardzo ładnie. MPG tez robil zdjecia, czekamy na publikacje. Tempo leciuchne, dystans marny ale i tak towarzystwo ledwo co dawało rade. Okolo 9.5 km w 72 minuty. Po biegu czułem wielki niedosyt, jak malo kiedy. Dlatego z wielką ochotą przystąpiłem po śniadaniu do odśnieżania posesji i układania drewna. Spędziłem na podwórzu czas do 16.00 dość żwawo z.........jąc, krzepiac sie  raz po raz martini z wodka rozcienczona spritem.
 
Nastepnego dnia rano i tak wszystko było znów pod snieżną pierzynką, a w ciągu dnia poczułem przyjemne zakwasy na plecach i posladkach  (ciągłe schylanie sie i przysiady). Pobieglismy z Adamem i BBLem w krzaki. Zapis trasy ma Adam. Warunki duzo gorsze niz poprzedniego dnia. Dystans 11,5km czas 80 pare minut.
 
Jutro ide na basen o 12.35 lub 13.20.
W tygodniu biegam zgodnie z nowa doktryna - 8.15.
Piatek znow basen w połowie dnia.
 
J
 

czwartek, 2 grudnia 2010

2 12 10

 
Z powodu sniegu spoznilem sie 35 minut na bieganie. MPG nie czekal. Bieglem sam II przez snieg.
Faza. Jutro basen. Ja ide na 13.20. Mirek tez. Adam chyba bedzie przez dwie godziny lekcyjne od 12.35. Kozak.
Weekend jutro ustalimy
 
J

środa, 1 grudnia 2010

 
doktryna, doktryną, a względy parktyczne wygoniły mnie nad jeziorko przed switem,
no i 2 kolka przebieglem sam w 15 stopniowym mrozie. Bylo tak zimno ze tylko sie lekko przypocilem tu i owdzie. zapis traski w linku powyzej
jutro (chyba) o 8.15 lecimy z MPG w krzaki.
w piatek (tez chyba - bo tak to juz jest w nowej doktrynie, ze nic nie wiadomo na pewno) basen o 12.35 (48 wolnych miejsc, czyli cały basen) lub o 13.20 (40 miejsc wolnych).
sprawdzilem swobode parkowania w okolicy, jest gdzie darmo stawac.
 
J

wtorek, 30 listopada 2010

Nowa doktryna dzien 1 (2010.11.20)

8.15. MPG i ja, mroźnie i bezwietrznie trasa 8.5km. Przyjemny truchcik. Las, a raczej drzewa, zupełnie ogołocone z lisci. pieknie. 
Wg wskazan GPS zakres przewyższeń od 102m do 179m.
 
 
 
Jutro biegne sobie o 8.15 z Podborzanskiej. Bedzie ktos?
 
J
 
 

poniedziałek, 29 listopada 2010

2010 11 29 - nowa doktryna

Dziś w ramach nowej doktryny (ups, jednak mi się wyrwało), ćwiczenia popołudniowe. Basen o 12:35 równie pusty, co rano, tylko jaśniej na dworze i woda jakaś cieplejsza, pewnie od siuśków.
Jarek potaplał się, a Mirek, o dziwo, podjął wyzwanie i poćwiczył razem ze mną.
Po cichu już ze trze baseny ćwiczę tak: najpierw rozgrzewka, 1km, pewnie za długa; potem ćwiczenia izolujące - nogi, lewe, prawe ramię, ramiona, nogi i całość, potem 5 sprintów do drugiej ściany i powrót żabą, i do końca pływania zwykły, spokojny kraul. Dziś tak wyszło mi 80 długości.
Chciałbym poprawić technikę i wytrzymałość, będę pewnie zmniejszał "rozgrzewkę" i zwykłe pływanie na rzecz ćwiczeń. Jestem zmęczony, więc myślę, że działa.
 A

niedziela, 28 listopada 2010

28 11 2010

BBL, MPG i ja. Nawigowanie z poziomu sport trackera do aparatu przerwało nam zapis GPS. Stad tez dwa linki do map.
Musi byc jakis skrot. Musi to dzialac wygodniej.
 
Alez sie ciesze z tego nadchodzącego biegania za widnego.
Po ciemku nie ma jednak takiej przyjemnosci.
Dzisiejsze zdjecia, pewnie nie tak dobre jak adamowe, najlepiej tego dowodza.
Az jest mi zal ze tak pozno to załapałem.
Dzis bylo kapitalnie, dobre tempo, dobry dystans i super pogoda.
W sumie cross prawie 11 km w 84 i pol minuty.
 
 
J

sobota, 27 listopada 2010

sobota 27 11 2010 (grudniowy (?) cross i nowe skróty)

BBL, MPG i  ja
plecielismy sobie 10 km o 8.00 niestety nie zabrałem z soba telefonu z GPSem i nie ma sladu.
jutro zabiore (jesli nie zapomne), jestesmy znow umowieni na 8.00. Liczymy na obecnosc Adama.
MT pewnie w niedziele nie biega, a Szempion zapowiada powrot po Nowym Roku.
 
Pn basen WSM 13.20 (!)
Wt, Śr, Czw, Podbórzańska 8.15 (!)
Pt basen WSM 12.35 lub 13.20 (!)
Sb, Nd do ustalenia
 
Jutro Podborzańska 8.00
 
J

piątek, 26 listopada 2010

stara dobra WSM'ka

Dzis Adam, Robert i ja pływaliśmy sobie na torze nr 3 (tradycyjnie).
Woda cieplutka i pieknie śmierdząca chlorem, z kanciapy pani ratowniczki dolatywał błogi i dobrze znany smrodek papieroskow.
Jednym słowem cudownie, WDS sie chowa.
 
Jutro jednak (pomimo wstepnych ustalen z Adamem) biegne o 8.00 z Podbórzańskiej (postanowilem sobie byc leniem od tej pory i stawiam na wysypianie się - sorry Adas).
Ma byc tez MPG - leń z natury.
 
Temat niedzieli jest otwarty.
 
A po niedzieli zaczynam biegac o 8.15 z MPG na Podborzanskiej. Co do basenu to moze bedziemy chodzic o 12.35 lub 13.20. w poniedzialek i piatek. Ludzi jest wtedy ponoc mniej niz rano a i bilet kosztuje tylko 8zł.
 
J
 
 

czwartek, 25 listopada 2010

DZIEN WOLNY

Idac za glosem Adama i wlasnego lenistwa dzis pauzuje.
Dla (prawej) nogi jest to zbawienne.
Jutro swimming na WSM normalnie rano o 6.00.
W sobote lecimy o 7.30.
Kto bedzie ten sie dowie jakie zmiany treningowe chce wprowadzic do swojego systemu.
Dla mnie to rewolucja, fazuje się samym rozmyslaniem o tym.
 
J

środa, 24 listopada 2010

regeneracja 24 11 10

W ramach regeneracji Adam z Jagą i ja pojawiliśmy się (przed umówionym czasem) na Głębokim.
Nie spodziewając się już nikogo, pomkneliśmy w tym składzie mroczną trasą wokół jeziora. Kierunek ten sam, dystans też, tempo normalne, w sam raz jak na regeneracje.
Zimno i wilgotno, z nieba padał deszcz i śnieg. Początek dołujący, ale po krótkiej rozgrzewce nasze morale wróciło do normalnego poziomu.
Na koniec zaskakujacy, biorąc pod uwage tempo i moją przerwę techniczną, czas 55 minut.
 
Wiem, że Adam jutro nie ma. Kto będzie - 5.40 Głębokie ?
W piątek WSM.
Sobota 7.30 długie wybieganie 90minut z górkami po lesie (Podbórzańska)
Niedziela do ustalenia w sobotę,.
 
J

wtorek, 23 listopada 2010

2010 11 12 - Głębokie, dyszenie

Dziś dobry bieg, to znaczy jego druga część właściwie.
Jarek nabuzowany nocną pracą wrzucił od początku wysoki bieg i zapieprzał jakby miał jedno kółko zrobić. A my tu na dwa, panie, przyszliśmy. Cały czas z tyłu goniłem i nie mogłem dogonić. Aż tu nagle pod koniec pierwszego kółka jakby spokojniej się zrobiło, Jarek wyluzował, zwolniliśmy aż do tempa 5:14 (poprzedni bieg z Bąblem mieliśmy całe tempo 5:21). Potem już Jarek biegł za mną, ja się w końcu rozgrzałem, utrzymywałem stałe tempo, choć, nie powiem, też było ciężko momentami. Jakoś się czasem tak rozluźniałem, że nogi nie chciały biec.
Tempo całości 4:52/km, ile trzeba jeszcze urwać, żeby zrobić całość w 50 minut?
Jutro regeneracja.
A.

poniedziałek, 22 listopada 2010

2010 11 22 - pożegnanie SDSu

Po początkowym entuzjazmie (choć bardzo krótkim, chyba z dwa tygodnie tylko), przyszedł czas na trzeźwą ocenę nowego basenu.
Dziś jaśnie pani kasowa zniechęciła nas chyba definitywnie do pływania u niej: "buty zdjąć mi tu, od razu, basen będzie przedzielony na pół do końca roku - informuję." A bilet niepodzielony. Chyba ciężki dzień będzie miała z wszystkimi pływakami, którzy ją o to pytają - my, Tomek, i pewnie cała masa innych zbulwersowanych.
Znowu inna pani kasowa, jeszcze jaśniejsza, wręcz obraziła się, że przyszliśmy na basen, tak wcześnie.
Wracamy na WSM, tam przynajmniej nikt się nie burzy, że pływamy. Dopóki nie połączą tych baseników, nie ma po co się pojawiać na SDSie.
Jutro powinniśmy biegać na Głębokim. 5:40, a może 5:35 albo 5:30?
A

niedziela, 21 listopada 2010

2010 11 21 - Mgła, krzaki, górki i dyszenie











Dziś, mimo szumnych zapowiedzi co poniektórych, ostatecznie w las wyruszył tylko Jarek i ja.
Byłą piękna mgła, aż czasem trzeba było się zatrzymać z zachwytu. Kolory też przez tą mgłę jakoś żywsze, tzn. blisko nas, nie w oddali. Buty Jarka, mimo swej zieloności oczoj^%nej nie umywały się do mchu.
Trasa bardzo improwizowana z kluczeniem i pętleniem, ale przyjemna. No może za wyjątkiem podbiegów na Górkę Prawdy i Górkę Adama.
Dzików brak, tylko ich ślady. Ale jak doczekamy ich głodu to wyjdą: wtedy będziemy ganiać po lesie.
Jutro duży basen o 6:00, wtorek pewnie Głębokie 5:40.
A.

sobota, 20 listopada 2010

20 XI 2010

Hasaliśmy sobie po lesie we trójkę. MPG, BBL i ja. Mokro, ale przyjemnie, miejscami trochę grząsko. Pod koniec biegaliśmy tempówki - coś jakby interwały – z pomiarem tętna. Całość zamknęła się poniżej godziny.

 

Na jutro planowany jest rower szosowy lub bieg po lesie. Mam lenia, wybieram bieganie. Start Podbórzańska 8.00. Będzie może ktoś ?

 

Jarek

piątek, 19 listopada 2010

19 11 2010 - 3 na 3

Jak zwykle w piatek, jak zwykle na trzecim torze plywalo na 3-Robert, Jarek i ja. Tendencja jest wzrostowa, mam nadzieje ze niedlugo bedziemy zajmowac 2 tory. Babel, Mirek, Wojtek-do wody! W poniedzialek na 6:00 idziemy plywac na basenie olimpijskim.
W niedziele przy dobrej pogodzie proponuje szose, przy gorszej, moze by nas Mirek poganial kolo wiezy Bismarcka?

Adam

czwartek, 18 listopada 2010

O O z O ...

... czyli dwa kółka z Bąblem. Wstydzić się więc nie mamy czego. Pokonaliśmy je w 62 minuty (w tym zjazd do boksu z mojej strony).
Jutro w zależności od pogody znow dwa kółka lub basen na WSM - zdzwaniamy sie wieczorem i ustalamy.
Weekend otwarty.
 
J

środa, 17 listopada 2010

2010 11 16+17

Wczoraj pobiegliśmy dwie pętle Głębokiego w składzie Bąbel, Jarek i ja. Fajna końcóweczka ze sprintem.
Dziś liczyłem na kolejne dwie pętle, miałem nadzieję na przeciwny kierunek, tak,żeby się skasowało. Wstałem jak zwykle, 25 minut przed godziną B, ubrałem się, pies już jęczał z podniecenia, a tu na telefonie sms od Jarka, że leje i on jedzie na basen. Poszedłem więc biegać koło domu. Ale myśl w głowie zaczęła już kiełkować: leje, mam czas rano, łóżko jeszcze ciepłe, droga zabłocona przede mną. Niesłychane, ale powiedziałem sobie, "Pier^%ę, nie biegnę" i po 2 minutach zawróciłem. Mam nadzieję, że Mirek, którego wczoraj informowałem o biegu na Głębokim, zignorował moje zaproszenie.
A

wtorek, 16 listopada 2010

S Y L W E S T E R 2010

Witamy.
 
Ze względów organizacyjnych, uprzejmie prosimy o ostateczne potwierdzenie do końca listopada udziału w zabawie sylwestrowej organizowanej u nas w domu.
Prosimy o podanie ilości osób w tym dorosłych i dzieci.
Dla wszystkich dzieci przygotowane będą wygodne miejsca do spania + noworoczne śniadanie.
Pozostałe szczegóły organizacyjne ustalimy, kiedy poznamy już ostateczną liczbę uczestników.
Czekamy na Wasze pomysły w zakresie atrakcji i własnego udziału w przygotowaniach.
 
Jeszcze raz serdecznie Was wszystkich zapraszamy !!!
 
Pzdr,
 
Sylwia, Ola, Wojtek (jr),  Jarek i Sobota.
 

poniedziałek, 15 listopada 2010

Nowy WDS 15 11 10

50m - dla mnie bomba. uprzedzony opowiesciami czekalem na jakas masakre.
A tu niespodzianka. Plywa sie swietnie. Dopiero przy takiej dlugosci czuc wode.
Jedyny minus to, ze roznice w szybkosci na takiej dlugosci uwidaczniaja sie bardziej.  
Generalnie duzo, duzo lepiej. Choc udalo mi sie pokonac tylko 30 dlugosci.
 
Sam basen ok jako niecka, w szatniach i na zapleczu za to troche gorzej.
 
Jutro 5.40 Glebokie, chyba ze nikt nie ma checi to lece z domu wczesniej.
Czekam na potwierdzenia do wieczora.
 
J

niedziela, 14 listopada 2010

Dluuuuuuuuuuugi weekend.

Na weekend pojechalismy do Kolobrzegu. Dawno tam nie bylismy, wiec az chcialo sie jechac.
 
W czwartek rano bieglem jeszcze z Adamem w Szczecinie dwojke. Dzien wczesniej wieczorem to samo z BBLem, tylko ze w druga strona (czyli tak jakbym nie biegal wcale).
 
W piatek w Kolobrzegu maly Wojtek mial wydane przyjecie z okazji ukonczenia 1 roku zycia. Rodzina, znajomi, zarcie, picie itd - bawilismy sie swietnie, a maly jubilat spal smaczenie w wozku nie wzruszony niczym.
 
Przed impreza skorzystalem z lokalnej atrakcji basenowej. http://www.sport.kolobrzeg.pl/oferty_basenowe.htm 6.30 - 8.00 basen plywacki i rekreacyjny za 5zł ... bylem sam na torze. Pokonalem leniwie 100 dlugosci.
 
W sobote (nazajutrz po wspomnianej imprezie) wstalem wczenie i polecialem nad morze. Blekitne niebo, cieplo i bezwietrznie, pogoda raczej majowa niz listopadowa, przebieglem sobie 15km. Zaraz potem, udalismy sie cala rodzina, zaliczyc kolejna lokalna atrakcje http://www.aquariusspa.pl/kolobrzeg w pakiecie funday. Za 96zl rodzina moze przez caly dzien bez zadnych ograniczen korzystac z luksusowego basenu rekreacyjengo i basenu plywackiego wraz z saunami sucha i parowa oraz innymi atrakcjami wodnymi, a takze z silowni i z sali zabaw dla dzieci. Do tego w tej cenie miedzy godzina 13.00 a 15.00 serwowany jest lunch (normalny obiad) w postaci szwedzkiego bufetu - wysmienite jadlo w szerokim wyborze - lacznie z daniami rybnymi przygotowywanymi na zamowienie na oczach gosci. Nie mam pojecia na czym oni tam zarabiaja. Hotel jest nowiusienki i luksusowy, az milo bylo sobie pouzywac.
 
Dzis z rana, po sobotnim obzarstwie, ukaralem sie 21km biegu wzdluz morza. Pomimo popadujacego kapusniaczku bylo cieplo i przyjemnie. Ubytek wagi uzupelnilem pieczona kaczka na obiad. Cos sie popieprzylo w tej pogodzie, w drodze do Szczecina termometr w aucie wskazywal mi 16 stopni na zewnatrz.
 
26 listopada tuz, tuz. Wojtek nas co prawda zaprosil, ale moze starym zwyczajem odciazymy go troche z jadlem? Wzywam MPG jako organizatora do dzialania.
 
J

2010-11-14 Bismarck



Dziś, zupełnie niezobowiązująco podjechałem koło lasku z wieżą Bismarcka (jakaś nazwa tego lasku?) z zamiarem zwiedzania i robienia zdjęć.
Udało się w zupełności: zdjęcia obejrzycie po kliknięciu na miniaturę, a spacer? - cóż średnie tempo 9:40 o czymś mówi. Mały ten las.
Za to jest bardzo skondensowany, prawie żadnych odcinków płaskich, cały czas tylko wbieg albo zbieg, strumień albo pagórek.
Parę razy zaliczyłem ślizg na błocie schowanym pod liśćmi, parę razy solidnie zanurzyłem buta, a raz wpakowałem się po kolano w spróchniały pniak.
Ogólnie fajny las, tylko trzeba kluczyć.
A

piątek, 12 listopada 2010

12 11 2011 - sds kontra wsm

Wczoraj wieczorem falstart Bąbla, o Jarku wiedziałem, że go nie będzie, pozostawała cichutka nadzieja na Wojtka i trochę śmielsza na Roberta. No i tylko MT się zjawił, choć jeszcze o 6:05 myślałem, że będą pływał całkiem sam. Ostatecznie było po 2 osoby na torze.
Wcześniej, przed 6 byłem na sdsie spróbować sił tam, ale dzisiaj tylko kluby. Wolne wejścia są w PONIEDZIAŁKI, WTORKI, ŚRODY, SOBOTY I NIEDZIELE. Proponuje w poniedziałek pomęczyć sie na 50m basenie. W końcu to o 1zł taniej!

Adam

wtorek, 9 listopada 2010

09 11 2010 - floating arena

Kolo gospodyn czy nie, cos tam zawsze sie dzieje. U mnie ranki sa ciezkie, siedze do pozna wieczorem nad jakas robota wiec trudno mi sie rano sciagnac z wyra. Ale dzis rano pojechalem wyprobowac nasza, szumnie zwana, plywajaca arene. Postaram sie zdobyc i wstawic na blog grafik dostepnych wejsc, ale podejrzewam, ze 6 do 7 rano jest dostepna prawie co dzien. Dzis byla. 60 minut plywania za 10zl to dobry deal, lepszy niz na WSM bo blizej. Szatnie lepsze niz w Gryfinie, mozna sobie wybrac ktora sie chce, kluczyk elektroniczny, tylko jeszcze obsluga sie uczy chyba. Woda na basenie chlodna, mimo, ze wyswietlalo sie 29 stopni, ale do plywania dobra, rowniez dlatego, ze niechlorowana-zupelnie inna niz na WSM.
Sam basen tez fajny, ale straaaaasznie dlugi. 50 metrow, albo nawet 51 (bo jakies dziwne znaki na dnie mnie zaintrygowaly. W kazdym razie w polowie dlugosci naprawde zwalnialem-nie bylo sie od czego odbic. Ten brak scian to naprawde zauwazalem. A myslalem, ze jak sie rozbujam z oddechem na 7 albo 5 to raz-dwa bede na drugiej stronie. Ale nie.
Generalnie jednak mysle, ze trzeba by sie przeniesc wlasnie tam.
Co do biegania, jestem sklonny jutro kolo 6 pobiegac. A w czwartek, przy dobrej pogodzie moze szosa?

Adam

09 11 10

Dziś podobnie jak wczoraj zmagałem sie sam ze soba.
Nie mam juz zadnych zludzen ze jest jaka grupa amatorow sportowcow.
Co najwyzej kolo gospodyn.
Okrazylem 2x Głebokie w 65 minut.
Przyciagnie ziemskie chyba jednak wzroslo.
 
J
 
 
 

poniedziałek, 8 listopada 2010

8.11.10. basen

Zgodnie z oczekiwaniami pływałem sam.
Zrobiłem 80 długości bez naciągania czasu.
 
J

niedziela, 7 listopada 2010

2010-11-07 Gryfino Basen - 14 klipów

2010-11-07 Gryfino Basen - 105 zdjęć

2010 11 07 - rozgrzewka przed basenem

Tylko Mirek, Jarek i ja prawidłowo się rozgrzaliśmy przed basenem. I to mimo zaledwie 1 stopnia. Jak się później dowiedzieliśmy, chciał jeszcze Bąbel, ale zaspał.
Ruszyliśmy więc we  trzech plus pies. Tempo raczej spokojne, końcowe tempo wyszło 6:56/km więc spacerowo, ale biorąc pod uwagę gęstość krzaków i częstotliwość podbiegów i tak było ok. No, może to przez przerwę techniczną pod koniec.
Byłem bardziej zmęczony niż po okrążeniu Głębokiego. A Mirek wręcz przeciwnie: parł do przodu, czy pod górę czy przez krzaki wydłubujące oczy z głowy. Chyba Jaga się zakocha w nim.
Trasa fajna, bardzo regularna, widać jakiś zamysł nawet.
A.